Śląskie - śladami dawnych granic

Autor:
Edward Wieczorek
Data publikacji:
11 Wrzesień 2020
Odsłuchaj tekst

 

Krótki kurs historii

Dzisiejsze województwo śląskie to zlepek dwóch historycznych regionów, ukształtowanych w okresie rozbicia dzielnicowego: zachodniej Małopolski i wschodniej części Śląska. Historyczny Śląsk sięgał na zachodzie do rzeki Bóbr i ujścia Warty do Odry (Kostrzyń) na północnym zachodzie. Jego wschodnia część od Nysy Kłodzkiej po Przemszę to Górny Śląsk, kiedyś nazywany księstwem opolskim i raciborskim. Przez wieki granice tego regionu ulegały licznym modyfikacjom. Dość wspomnieć, że przez prawie 300 lat Oświęcim i Zator z okolicami stanowiły część historycznego Górnego Śląska, zaś zachodnia granica księstwa oświęcimskiego na rzece Białej (od połowy XV w., odkąd odkupił je król Kazimierz Jagiellończyk), stała się granicą – kolejno: Małopolski i Górnego Śląska, Galicji i Śląska Czeskiego, województwa krakowskiego i województwa katowickiego (do 1975 r.).
Skomplikowana historia Górnego Śląska sprawiła, że jego teren należał niespełna 440 lat do Polski (z tego ponad 200 lat jako samodzielne księstwa), ponad 270 lat – do Królestwa Czeskiego, 214 lat do Austrii i 182 lata do Prus. Trudno się więc dziwić, że po granicach wymienionych państw pozostały w terenie ślady materialne, a w umysłach mieszkańców terenów przygranicznych – podziały mentalne. Przypomnijmy, że województwo śląskie obecny kształt przyjęło dopiero w 1999 r.

Trójkąt Trzech Cesarzy – kwintesencja podziału

Kwintesencją podziału naszego regionu, ale także podziału Rzeczypospolitej, jest styk Białej i Czarnej Przemszy (przy połączeniu tworzących rzekę Przemszę – dopływ Wisły) na granicy Mysłowic i Sosnowca. To miejsce szczególne. Tu w czasie rozbiorów Polski stykały się granice trzech państw zaborczych, choć – należy to podkreślić – Śląsk należący do Prus nie był terenem zaborów!
Historia Trójkąta zaczęła się na początku XIX w., kiedy na Czarnej Przemszy i Białej Przemszy spotkały się granice Prus, Królestwa Polskiego (zwanego popularnie Kongresówką) oraz Rzeczpospolitej Krakowskiej. Kiedy w 1846 r. zlikwidowano Rzeczpospolitą Krakowską, jej teren włączono do austriackiego kraju koronnego Galicja i Lodomeria. W ten sposób nasz Trójkąt stał się Trójkątem Trzech Mocarstw, a po 1871 r. – kiedy Niemcy stały się cesarstwem – Trzech Cesarstw.

Trójkąt Trzech Cesarzy na archiwalnej pocztówce i współcześnie, foto Edward Wieczorek

W połowie XIX w. nad Przemszą przebiegła linia kolejowa z Mysłowic do Krakowa i coraz więcej podróżnych mogło z okien pociągu zobaczyć ów styk Białej i Czarnej Przemszy, jedyne chyba w Europie miejsce, gdzie stykały się trzy potężne imperia.
Ale turyści nie tylko oglądali Trójkąt. Było to też miejsce licznie odwiedzane – zwłaszcza od strony pruskiej. Tu, do możliwości obejrzenia samego styku granic, co stanowiło już atrakcję na ówczesne czasy, dochodziły liczne restauracje np. „Restaurant Drei-Kaiserreich-Ecke" (restauracja „Trójkąt Trzech Cesarzy”) na kilkaset gości, gdzie przygrywała orkiestra, występowały chóry, odbywały się przedstawienia teatralne, urządzano walki zapaśnicze i bokserskie, a także organizowano gry i konkursy. Z przystani mysłowickiej można było popłynąć stateczkiem do Dziećkowic, a nawet do Krakowa przez Czernichowice. Zainteresowani mogli za okazaniem paszportu przekroczyć granicę pomiędzy Prusami i Rosją, a bez paszportu – granicę między Prusami i Austro-Węgrami. Nic więc dziwnego, że w latach 1880-1914 Mysłowice gościły każdego roku od 3 do 8 tys. turystów, a styk trzech granic był ich największą atrakcją. Popularność tego miejsca zniknęła, kiedy w 1918 r. Polska odzyskała niepodległość, a w 1922 r. Mysłowice włączono do Polski. Wówczas pozostał Trójkąt tylko symbolem rozdarcia, o którym starano się szybko zapomnieć. „Nowe życie” Trójkąta Trzech Cesarzy zaczęło się w latach 90. XX w., kiedy działacze turystyczni z Sosnowca zaczęli Trójkąt Trzech Cesarzy przywracać do zbiorowej świadomości. Zaczęto tam organizować rajdy turystyczne, spotkania, Piknik Europejski, obchody Święta Niepodległości. Jest to także miejsce zakończenia coraz popularniejszych spływów kajakowych Białą Przemszą.

Uczestnicy spływu kajakowego na Trójkącie Trzech Cesarzy, foto Stanisław Czekalski

Na początku XXI w. teren styku – tak po stronie sosnowieckiej, jak i mysłowickiej – uporządkowano, stworzono miejsce spacerowe, a w 2007 r. odsłonięto z inicjatywy sosnowieckiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego po sosnowieckiej stronie Trójkąta, Obelisk Pamięci poświęcony podziałowi Europy i jej zjednoczeniu.

Obelisk Pamięci w Trójkącie Trzech Cesarzy, foto Edward Wieczorek

Cysoroki i prusoki, czyli granica powiatu cieszyńskiego i pszczyńskiego

Ma też swoją historię podziału podziału południowa część województwa śląskiego, bowiem granica powiatu pszczyńskiego i powiatu cieszyńskiego to dawna granica Prus i Austrii.
W Pawłowicach w powiecie pszczyńskim w parku przy ul. Zjednoczenia ustawiono w 2009 r. słup graniczny nr XIV, przeniesiony z dawnej granicy prusko-austriackiej. Pojawiła się ona na mapach po wojnie prusko-austriackiej w 1740 r., zakończonej podziałem Śląska na część pruską i austriacką. W rękach Austrii pozostały tylko dwa kawałki na południu (nazwano je Śląskiem Austriackim), przy czym najważniejszym miastem zachodniej części była Opawa, a wschodniej – Cieszyn.

Słup graniczny nr XIV w Pawłowicach - strona pruska, foto Urząd Gminy Pawłowice

Słup graniczny nr XIV w Pawłowicach - strona austriacka, foto Edward Wieczorek

Odzyskanie przez Polskę w 1920 r. obecnego powiatu cieszyńskiego  i dwa lata później włączenie do Rzeczpospolitej powiatu pszczyńskiego, zlikwidowały granicę państw, ale historyczny podział utrzymał się w południowej granicy powiatu pszczyńskiego i północnej granicy powiatu cieszyńskiego. Niemymi świadkami tego dawnego podziału są zachowane jeszcze tu i ówdzie słupy dawnej granicy, jak chociażby ten pawłowicki, wspomniany powyżej. Każdy słup posiadał wykuty po obu stronach numer i symbole: symbol korony dla strony Austrii i symbol orła od strony Prus. Pomiędzy słupami rozmieszczone były też mniejsze kamienie graniczne z oznaczeniami „P” (Preussen) i „O” (Oesterreich).

Słup graniczny w Strumieniu, foto Nina Cofała

Większość dawnych kamieni granicznych znajduje się gdzieś w lasach i polach, ale tych, którzy koniecznie chcieliby je znaleźć, odsyłam na stronę: https://ciekawaokolica.blogspot.com/2016/11/granica-cesarzy.html 
Na pograniczu powiatów pszczyńskiego i cieszyńskiego – jak i na innych pograniczach – utrzymuje się też podział mentalny: jeszcze do dziś na Śląsku Cieszyńskim o tych zza pruskiej granicy mówi się „prusoki”, zaś o tych zza austriackiej (w powiecie cieszyńskim) – „cysoroki”.

Podzielony Górny Śląsk

W dwudziestoleciu międzywojennym Górny Śląsk doznał kolejnego podziału.
Po plebiscycie na Górnym Śląsku i III powstaniu śląskim, Górny Śląsk podzielono między Polskę a Niemcy. Wytyczona granica przecięła obydwie części Górnego Śląska. Szczególnie jest to widoczne w centrum aglomeracji katowickiej. Kiedy bowiem w 1921 roku po górnośląskim plebiscycie i III powstaniu śląskim przedstawiciele Ligi Narodów pochylili się nad mapami spornego obszaru na Górnym Śląsku, by dokonać ostatecznego jego podziału między Polskę i Niemcy, ich oczom ukazała się plątanina dróg, linii tramwajowych, kolei i kolei wąskotorowych, linii energetycznych. A między tym wszystkim – osiedla mieszkalne, gospodarstwa rolne, szkoły, kościoły i cmentarze.

Przejście graniczne między Bytomiem a Łagiewnikami, zbiory Czesława Czerwińskiego

Bytom - Łagiewniki, dawny polski budynek celny, foto Edward Wieczorek

Podział okazał się niezwykle skomplikowany. Wytyczenie granicy, która po prostu odpowiadałaby wynikom plebiscytu, było niemożliwe. Skupiska gmin, głosujących za Niemcami, na wschodzie obszaru plebiscytowego były odcięte obszarem gmin głosujących za Polską, a skupiska polskie na zachodzie – terenami gmin, głosujących za Niemcami. Trzeba było szukać kompromisu i w październiku 1921 r. Komisja Czterech zaproponowała podział Górnego Śląska w proporcji 29% dla Polski, 71 % dla Niemiec (przy czym Polska zyskiwała prawie 70% potencjału przemysłowego) oraz wyznaczała z grubsza przebieg granicy polsko-niemieckiej na Górnym Śląsku. Piszę „z grubsza”, ponieważ niektóre rozstrzygnięcia (jak w przypadku kopalni „Delbrück” – „Makoszowy”), miały miejsce dopiero w 1923 r.
W tym miejscu jako kuriozum można podać fakt, że w okolicy Kuźni Nieborowickiej (powiat gliwicki) granica przebiegała przez środek gospodarstwa w ten sposób, że budynek mieszkalny stał w Niemczech, a wychodek już w Polsce.

Dawna granica polsko-niemiecka między Rudą Śląską a Zabrzem, foto Edward Wieczorek

Taki obrazek: Ruda Śląska, ulica Starowiejska, parterowy budynek z dwoma gankami, potem tablica z przekreślonym napisem „Ruda Śląska” (koniec miasta), wiadukt i kolejna tablica – „Zabrze”. Zza niej wyłania się sylwetka szarego, piętrowego bloku. Obydwa budynki – i ten sprzed i ten zza wiaduktu – zbudowano w latach 20. XX wieku. To dawne budynki celne: polski i niemiecki, bowiem granica Rudy Śląskiej i Zabrza to międzywojenna granica Rzeczypospolitej i Niemiec. Podobnie ma to miejsce np. w granicach Bytomia z Rudą Śląską i Bytomia z Piekarami Śląskimi.

Polski dom celny w Rudzie Śląskiej, foto Edward Wieczorek

Niemiecki dom celny w Zabrzu - Biskupicach, foto Edward Wieczorek

Domy celne, podobne do tych z Rudy Śląskiej i Zabrza, spotkamy także między centrum Bytomia a jego dzielnicą Łagiewniki (Łagiewniki przed wojną były w Polsce, Bytom w Niemczech), w Kuźni Nieborowskiej (jadąc z Gliwic do Rybnika) czy w Hanusku (przy trasie Tarnowskie Góry – Lubliniec).

Tramwajem do ciotki za granicę

Na podstawie Konwencji Genewskiej z 1922 r. (ważnej do 1937 r.) bieżący ruch ludności na przygranicznym obszarze Górnego Śląska odbywał się na podstawie kart cyrkulacyjnych (Verkehrskarte), a transfer surowców, półproduktów i produktów nie podlegał cleniu. Konwencja regulowała też uprzywilejowany tranzyt kolejowy przez terytorium Niemiec (np. linia Tarnowskie Góry – Chorzów) lub Polski (np. linia Bytom – Kluczbork). Podobnie odbywał się tranzyt tramwajowy. Linia z niemieckiego Zabrza do niemieckiego Bytomia przejeżdżała przez polską Rudzką Kuźnicę, linia z polskiego Chorzowa do polskich Piekar – przez niemiecki Bytom. Starsi mieszkańcy w formie anegdot wspominają, jak jadący przez niemieckie terytorium Bytomia (przy zamkniętych drzwiach, pilnowani przez straż celną) żartownisie wołali: - „A otwórzcie tam łokno, nadychómy się niymieckiego luftu, bo jest łoziym razy lepszy!

Tramwaj tranzytowy w Bytomiu przy ul. Chorzowskiej, zbiory Rafała Eckierta, fotopolska.eu

Pod koniec lat dwudziestych zbudowano jednak specjalne linie kolejowe omijające tranzyt (np. z Zabrza Mikulczyc do Brynka, czy z Chorzowa Starego do Tarnowskich Gór). Zmieniono też przebieg linii  tramwajowej z Zabrza do Bytomia.Bezcłowy ruch graniczny odbywał się na podstawie kart cyrkulacyjnych, a później przepustek granicznych i był drobiazgowo regulowany przepisami Konwencji, np.: „Mieszkańcy specjalnego pasa pogranicznego będą mogli zabierać z sobą, bez opłaty cła, przedmioty potrzebne do wykonywania obrzędów religijnych, jako to: kielichy, cyborja, książki, chorągwie, świece itd. Podobne ułatwienia będą udzielane przy pogrzebach, dla przewożenia ciała, dla przewozu przedmiotów, używanych przy tych obrzędach oraz dla utrzymywania i zdobienia grobów.” […] albo: „Właścicielom widowisk wędrownych i innych temu podobnych przedsiębiorstw (cyrki, karuzele itd.) będzie wolno w obrębie specjalnego pasa pogranicznego zabierać z sobą przedmioty, niezbędne dla wykonywania ich zajęcia lub zawodu”.

Przepustka i karta cyrkulacyjna

Betonowe ślady

Po dojściu Hitlera do władzy strona polska zaczęła granicę na Górnym Śląsku fortyfikować. Wokół bytomskiego klina powstał system fortyfikacji stałych, nazwanych Obszarem Warownym „Śląsk”. Budowany w l. 1934-1939 od Tąpkowic po Pszczynę, ciąg betonowych schronów tworzył linię obronną długości ponad 60 km z ponad 170 schronami bojowymi, zasiekami kolczastymi, zaporami przeciwczołgowymi i transzejami. Część schronów bojowych umieszczono w bezpośrednim sąsiedztwie dróg i linii tramwajowych, linii kolejowych itd. Stanowią one dziś świadectwo dawnego podziału Górnego Śląska, podobnie jak zachowane wspomniane wcześniej polskie i niemieckie budynki celne.

Schron bojowy mna granicy Chorzowa i Bytomia przy ul. Chorzowskiej, foto Edward Wieczorek

Schron bojowy na granicy Chorzowa i Bytomia, który codziennie mijają tysiące pasażerów tramwajów, autobusów, tysiące kierowców czy podobna budowla na Goduli – to tylko niektóre przykłady.
Swoistym kuriozum jest zbiór kamieni granicznych zgromadzonych w sąsiedztwie „Źródła Młodości” w Reptach Śląskich. Część z nich stanowi obudowę otoczenia źródła, część… podstawy ławeczek. O podziale Górnego Śląska w 1922 r. przypomina też obelisk w Reptach Śląskich, z napisem „Versailles 28.6.1919”.



Repty Źródło Młodości, zbiór dawnych kamieni granicznych, foto Edward Wieczorek

Repty, niemiecki kamień przypominajacy traktat wersalski, foto Edward Wieczorek

Przemytniczym szlakiem

W Czarnym Lesie w gminie Woźniki wznosi się malowniczy, aczkolwiek niezbyt stary neobarokowy pałac z końca XIX w. przebudowany ok. 1912 r. To tu 29 kwietnia 1921 r. doszło do spotkania polskiego komisarza plebiscytowego Wojciecha Korfantego z konsulem polskim w Opolu Danielem Kęszyckim, w wyniku którego Korfanty podjął decyzję o rozpoczęciu III powstania śląskiego. Obecnie pałac jest hotelem, ale nie o pałacu chciałem napisać w kontekście dawnych granic.

Pałac w  Czarnym Lesie, foto Edward Wieczorek

W Woźnikach w powiecie lublinieckim od początku XIX w. istniał urząd celny na przejściu granicznym Woźniki (Prusy) – Cynków (Rosja). Miejsce to było dość licznie odwiedzane, a o wielkości ruchu granicznego może świadczyć fakt wydania w 1901 roku przez Pruską Komorę Celną 1598 półpasków, czyli przepustek uprawniających ludność przygraniczną do przejścia granicy. Z kolei w sąsiednim Czarnym Lesie granica rosyjska otaczała folwark, leżący już w Prusach, z trzech stron w odległości zaledwie kilkuset metrów, stanowiąc eldorado dla przemytników.

Dawna rosyjska Komora Celna w Gniazdowie, dziś szkoła podstawowa, foto Edward Wieczorek

Z Prus do Rosji szmuglowano alkohol, który po roku 1885 w Rosji był pięciokrotnie droższy niż w Prusach. W takiej sytuacji, przy pięciokrotnym przebiciu cenowym opłacalny stawał się przemyt wódki do Rosji, pomimo nałożonych wysokich kar ok 250 rubli (ok 520 marek) oraz w przypadku recydywy – wysiedlenia w głąb Rosji. Ponadto przemytnik mógł mówić o szczęściu, gdy kończyło się tylko na takich karach. Dość często rosyjska straż graniczna zabijała przemytników usiłujących przedostać się z towarem do Rosji, często jeszcze na terenie Prus. Średnio zdarzało się ok. 15 takich przypadków w ciągu roku.

Przemytnicy złapani na granicy, foto Piotr Kalinowski "Na przemytniczym szlaku" część VII - okolice Woźnik

Prócz alkoholu, przemycano do Kongresówki artykuły gospodarstwa domowego, materiały, ubrania, narzędzia rolnicze. Na teren Śląska sprowadzano głównie konie, bydło, gęsi, owce i świnie, a także mąkę, cukier i mięso. Po wybuchu I wojny światowej przemycano głównie konie. Po zakończeniu wojny, a przed całkowitą kasacją tego fragmentu granicy w 1922 r. z terenu pruskiego jeszcze Śląska do Polski przemycano głównie cukier i towary spożywcze, a z Polski na Śląsk – broń i materiały wybuchowe dla potrzeb przygotowywanych powstań.

*

Zachowane w terenie materialne ślady dawnych podziałów granicznych do dziś świadczą o skomplikowanych dziejach ziem, tworzących obecne województwo śląskie, a poznanie tych dziejów pozwoli na zrozumienie przyczyn powstania opisywanych budowli. Zachęcam zatem do podróży po Śląskim śladami dawnych granic.

Wyświetlenia:  1140